Wysoka


Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
  •   

Wysoka w Nowy Rok

Grudniowe warunki pogodowe zaczęły się pogarszać. Ostania na naszej liście podczas grudniowej wyprawy była Wysoka. Zmęczeni już trudnościami ostatnich dwóch dni wybraliśmy szlak przez Wąwóz Homole. Przed samym wejściem do strony Szczawnicy jest parking  gdzie można pozostawić samochód. O tym wąwozie słyszeliśmy już wcześniej. Jest to jedna z głównych atrakcji turystów przebywających w Szczawnicy. Dnem tego wąwozu, uważanego za jeden z najpiękniejszych w Polsce, płynie potok Kamionka.

Na szlaku była praktycznie garstka turystów. Nowy Rok, to raczej nie pora na chodzenie po górach. Samym wąwozem szło się bardzo przyjemnie. Robi on wrażenie jednak w naszej ocenie jest on trochę przejaskrawiony pod względem urokliwości i zachwytów z jakimi się spotkaliśmy. Kwestia subiektywnego odbioru i osobistych wrażeń. Może to nie ta pora roku jednak nie zrobił on na nas takiego wrażenia jak na osobach które o nim opowiadały. Sam szlak nie jest może atrakcyjny prowadzi polnymi ścieżkami i raczej nie dostarcza  widoków jakie znamy ze Szczyrku czy ze Szczelinca.  Z uwagi na aurę i porę roku trudności może sprawiać podejście na samą Wysoką. Droga jest dość stroma i prowadzi po kamieniach które są dość śliskie. Nakładki na buty w tym przypadku przydały się nam bardzo i uchroniły nas przez upadkiem.

Wąwóz Homole - Wysoka

Wąwóz Homole – Wysoka

Mimo, że szczyt położony jest blisko Szczawnicy co mogło by sugerować, że będzie dobrze przygotowany, rozczarował nas. Miejsce aby usiąść i coś zjeść jest praktycznie tylko na początki szlaku – Wąwóz Homole. Dalej nic już nie napotkamy. Wygląda  to tak, jak by turystyka była tylko nastawiana na zwiedzanie wąwozu. Szlak pod samą Wysoką również się urywa. Nie ma tabliczki ani znaku na sam szczyt. Dopiero telefon do GOPR-u pozwolił nam odnaleźć właściwą drogę na szczyt. Podejście jest męczące, prowadzi po kamieniach i ciągle w górę. Osiągnięcie szczytu w naszym przypadku przyniosło rozczarowanie ze względu na warunki pogodowe. Widoki były ograniczone, a po trudach wycieczki zasłużyliśmy na nie. Droga powrotna była trudna ze względu na padający lekki deszcz i śliskie kamienie. Kolejny raz zakupione nakładki w Nowym Targu przydały się nam na szlaku. Nikt nie zliczył upadku i komfortowo można było się poruszać.

Po dodarciu do samochodu zmieniliśmy garderobę z błotno-górskiej na miejską i ruszyliśmy w drogę powrotną do domu. 

 

Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
  •   

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *