Tarnica

2014-10-12_15-27-28 (Medium)

Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  

Szlak tarnica

Tarnica – szlak

Prosto z Beskidu Niskiego pojechaliśmy w Bieszczady – Tarnica. Około godziny 21 byliśmy w Cisnej. Weszliśmy jeszcze na szybki obiad do miejscowej restauracji, który nas nie zachwycił, a karta nie spełniła oczekiwań związanych z ofertą kuchni regionalnej. Nocleg mieliśmy zapewniony u Wujka Jerzego, którego planowaliśmy już od dawna odwiedzić.

[AdSense-A]

Zmęczeni podróżą i zaniepokojeni trudnościami z samochodem, po wieczornej rozmowie z Wujkiem poszliśmy po prostu spać. Rano wczesna pobudka i pakowanie na szlak. Prowiant – zawsze robię domowe, klasyczne kanapki – tym razem z konserwą własnego wyrobu, na trasie smakują wspaniale, do tego termos z herbatą owocową i termos z kawą z mlekiem, woda i tak zazwyczaj wygląda nasz posiłek w trasie; czasem jest coś ciepłego- to mój mąż dba i rozkłada cały sprzęt do gotowania. Plany mieliśmy ambitne, ale skoro pogoda dopisywała i przejechaliśmy tyle kilometrów nie chcieliśmy ich zmieniać. Tarnica – nadciągamy.

Tarnica – Droga pielgrzymkowa

Trasa wydawała się dość prosta. Oczywiście tak wynikało z mapy i relacji innych turystów, które wyszukaliśmy na forach. Tego dnia pogoda była piękna. Piękne niebo i słońce przyciągnęło na szlak masę turystów. Trochę to nas niepokoiło jednak liczyliśmy że od Przełęczy Goprowskiej ruch będzie już malał. Zgodnie z naszymi przewidywaniami podejście na Tarnicę wyglądało jak jedna wielka pielgrzymka. Od ciągłego pozdrawiania turystów na szlaku bolała nas już buzia. Samo podejście na Tarnicę ma swoje lepsze i gorsze momenty. Spokojnie na szlaku znajdziemy miejsca do odpoczynku.

wykres tarnica

Tarnica – wykres

Po zdobyciu szczytu i zjedzeniu drugiego śniadania ruszyliśmy w dalszą drogę. Chcieliśmy jak najszybciej uwolnić się od tłoku, który tego dnia panował na szlaku. Zgodnie z przewidywaniami od Przełęczy ruch zdecydowanie się zmniejszył. Doskwierał nam brak wody. Udało się nam przy Przełęczy pozyskać butelkę wody od poznanych turystów. Szybka wymiana wody na czekoladę i już mogliśmy spokojnie maszerować dalej. Dzięki mniejszej ilości turystów wreszcie mogliśmy poczuć magię Bieszczad.

Urok Bieszczad

Dalsza droga była już tylko czystą przyjemnością i pozostawało nam się delektować widokami na szlaku. Mimo, że Tarnica jest najczęściej odwiedzanym szczytem, to Halicz zrobił na nas bardzo duże wrażenie. Słońce chyliło się już ku zachodowi i czas zaczął nas naglić. Chcieliśmy koniecznie zdążyć przez zachodem do samochodu. Przy zejściu z Halicza do Przełęczy Bukowskiej zostaliśmy sami na szlaku. Zbliżający się zachód słońca i wiedza o tutejszych miśkach powodowała u nas lekkie podenerwowanie. Na Przełęczy dołączyło do nas troje turystów. Trzymaliśmy się już razem na trasie do Wołosatego. Sama droga od Przełęczy do Wołosatego nie jest niczym przyjemnym. Może pierwsze dwa kilometry są przyjemne ale później asfalt i szuter daje się we znaki. Udało się nam dotrzeć w ostatniej chwili przed zachodem do samochodu. Całość zajęła nam 7.30h. Teraz tylko pozostało nam dojechać do Cisnej, zdać relację Wujkowi, a rano wyruszyć do Warszawy z duszą na ramieniu – samochód nadal miał problemy z układem chłodzenia.

 


Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *