Szrenica

2015-09-28_20.15.51

Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  

Szrenica – szlak czterech schronisk

Skończyły się wakacje i trzeba było przestawić się w tryb weekendowy. Tym razem w planach znalazł się szlak czterech schronisk prowadzący przez Szrenicę. Wyprawę planowaliśmy już wcześniej, jednak ze względów zdrowotnych mojej lepszej połowy musieliśmy wówczas zostać w domu. Tym razem mimo lekkich katarów udało się nam wyruszyć w drogę.

Wyjazd zaplanowaliśmy na 4 rano w sobotę. Nasze Gnomisie odpowiednio się nastawiły, więc budzenie o 3 nad ranem nie było dla nich szokiem. Ruszyliśmy planowo z Warszawy. Piątek mieliśmy dość intensywny, więc samochód nie został przygotowany do drogi. Praktycznie już w Łodzi musieliśmy szukać CPN-u, aby kontynuować podróż. Droga w Karkonosze na obecną chwilę jest naprawdę dobra. Praktycznie ¾ trasy przebywa się drogami szybkiego ruchu. Bez zbędnych przystanków trasę można pokonać w 5,5 h.

Szrenica czekała na nas…

Nastaje poranek i nasze dzieci budzą się o 6 rano. Mają dobre nastroje, jednak budzenie w nocy i wczesne wstawanie odbiją się później na naszej podróży. Dzięki wczesnej godzinie wyjazdu jesteśmy królami szosy, dopiero w Jeleniej Górze odczuwamy poranny ruch związany z przemieszczaniem się ludzi do pracy. Przed godziną 10 jesteśmy u celu naszej podróży – parking przy wejściu na szlak czerwony. Pakujemy plecaki, opłacamy parking – dwa dni 30 zł – i ruszamy.

Kład

Szrecnia – kład straży parku

Mimo września i średniej aury turystów jest dość sporo. Szrenica należy do jednych z ważniejszych atrakcji Szklarskiej Poręby. Dochodzimy do pierwszego rozwidlenia szlaków – Rozdroże pod Kamieńczykiem. W tym miejscu zmieniamy kolor szlaku na zielony. Robi się przyjemnie. Liczba turystów zmalała do ilości akceptowalnej. Po kolejnych 300 m robimy pierwszy przestanek na małe co nie co. Początek wędrówki u nas zawsze tak wygląda – Mamo pić, Tato głodna jestem i słynne Siku mi się chce, mimo że 10 min. wcześniej zaliczali toaletę. Idzie się do tego przyzwyczaić i nie ma co z tym walczyć, tylko uzbroić się w cierpliwość.

Po drodze mijamy największą pokusę „niedzielnych” turystów – wyciąg. Dzieci z zaciekawieniem podziwiają konstrukcję i oczywiście proszą, aby pojechać na górę. Szybka rozmowa i informacja, że wtedy nie będzie pieczątek ani odznak, studzą ich chęć skorzystania z wjazdu. Dalsza droga mija nam w promieniach słońca, od czasu do czasu zakrywanych przez chmury. Dochodzimy do kolejnego punktu charakterystycznego – Ryzy i połączenie ze szlakiem żółtym.

Kryzys na szlaku

Dzieci dopada kryzys. Jak nigdy Kamil zaczyna marudzić. Alicja potrzebuje już odpoczynku co 30 m. Szlak jest łatwy i przyjemny, więc zaczęliśmy się martwić całą sytuacją. Po odpoczynku idziemy dalej. Zrobiło się chłodniej, powiększyła się też liczba turystów. Do pierwszego schroniska zostało nam 15 min. Gnomisie coraz bardziej zaczynają narzekać. Mimo utrudnień dochodzimy do schroniska pod Łebskim Szczytem. Poważnie zaczynamy rozważać drogę powrotną do samochodu. W schronisku nie ma gdzie siedzieć. Rozbijamy się w korytarzu przy toaletach. Alicja jak zwykle zasiada do jedzenia kanapek, Kamilek prawie ze łzami w oczach wtula się we mnie i… zasypia. Martwimy się tą sytuacją, gdyż Kamil zawszę chętnie wędrował i nigdy nie chciał się poddawać w połowie drogi.

Kamil przesypia 40 min. Udaje nam się znaleźć stolik i zamawiamy ulubioną zupę dzieci – pomidorówkę. Podczas posiłku humory im wracają. Teraz już wiemy, że przyczynami takiego stanu były pobudka nocna i wczesne obudzenie się dzieci w samochodzie. Przeprowadzamy rozmowę odnośnie do dalszych losów wyprawy. Alicja jest za powrotem do samochodu. Kamil już odzyskał formę i jest zdecydowany iść dalej – Szrenica musi być nasza!. Przeprowadzam z Alicją negocjacje motywujące – Dobra, u celu kupuję w bufecie obiad, jaki chcesz

Jesteśmy znów na szlaku. Dalsza droga jest taka, jak powinna. Dzieci w super nastrojach. Kamil jak zawsze na przodzie. Po  1 h jesteśmy na Szrenicy. Zbieramy pieczątki, kupujemy odznaki, robimy fotkę i ruszamy do punktu docelowego – Szrenica zdobyta. Nad góry nadciągnęła tajemnicza mgła. Dzieci podziwiają całe zajście przyrodnicze. Po kolejnych 15 min jesteśmy u celu. Schronisko na Hali Szrenickiej. Meldujemy się na miejscu i przeglądamy z dziećmi menu. Zależało nam aby tu nocować. Wiemy, że w tym schronisku nastąpiła zmiana właściciela i liczyliśmy, że na tym się nie skończyło.

Uroki gór – schronisko

Obsługa schroniska przywitała nas bardzo miło. Dzieci z zaciekawianiem podziwiały prace pana w barze. Nie bez znaczenia chyba był fakt, że ciągle do nich zagadywał co wywarło na nich pozytywne wrażenie. Po wejściu na główną salę czekała na nas kolejna niespodzianka – kącik zabaw dla dzieci. Tego jeszcze w górach nie widzieliśmy. dzieci bez zastanowienia ruszyły do zabawy. Kolejną atrakcją dla dzieci było piętrowe łóżko w pokoju. Schodzimy na kolację. Kamil zamawia sobie naleśniki z jagodami, a Alicja schabowego. Ceny są OK jak na schronisko – wielka porcja naleśników z jagodami i bitą śmietaną 12 zł, schabowy z ziemniaczkami i surówką 23 zł. Nocleg dla całej naszej wesołej paczki to koszt   150 zł z pościelą.

Siadamy w jadalni, dzieci buszują w pokoju zabaw. Mamy chwilę dla siebie. Raczymy się grzanym winem i zapominamy, że jutro trzeba będzie już wracać do szarej rzeczywistości. Schronisko zrobiło na nas bardzo pozytywne wrażenie. Obsługa bardzo miła, wystrój jak najbardziej dobry, jedzenie smaczne. A co najważniejsze dzieci mają swoje miejsce do zabawy. Kładziemy się wcześnie. Oczywiście wieczorna bajka musiała być – Tata opowiadał o księżniczkach i rycerzach oraz był teatrzyk cieni. Zasypiamy szybko.

szlak

Szrenica – pierwszy dzień

Poranek budzi nas mgliście. Robimy śniadanie i koło 10 zbieramy się do drogi. Po drodze ciągle towarzyszy nam dźwięk rykowiska, który jest charakterystyczny dla tej pory roku. Dochodzimy do kolejnego schroniska, gdzie robimy przerwę na oglądanie Wodospadu Kamieńczyka.

Zbieramy pieczątki do książeczek dzieci i udajemy się w kierunku parkingu.

Szlak

Szrenica slak czterech schronisk

Koło 12 jesteśmy przy samochodzie. Teraz jeszcze tylko obiecany przystanek w McDonaldzie i prosto do domu. Udało się nam dojechać na 18:30.

Szrenica to piękny szczyt. Szlak którym szliśmy jest w naszej ocenie idealny dla rodzin z dziećmi. Jeśli jeszcze Szrenica jest na Waszej liście, to proponuje odbyć taką wycieczkę jak my.

 

 

 

 


Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *