Śnieżne Kotły tylko we dwoje

Zachód Słońca

Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  

Śnieżne Kotły tylko we dwoje

Przyszedł weekend majowy. Tym razem chcieliśmy wyjechać w góry bez dzieci. Ja już miałem okazję zobaczyć Śnieżne Kotły w Karkonoszach, ale moja lepsza połowa jeszcze nie.

Śnieżne Kotły

Plan był prosty. Zaraz po pracy ruszyliśmy do Konina, aby odstawić dzieci do babci. W sobotę po śniadaniu mogliśmy już spokojnie ruszyć w kierunku Szklarskiej Poręby. Pogoda dopisywała, a ruch na drodze był znośny.

Szklarska Poręba wyglądała na zatłoczoną. Parkingi były pełne, co zwiastowało pielgrzymki na szlakach. My na szczęście parkowaliśmy w Jakuszycach, gdzie na parkingu w sobotnie popołudnie było raptem parę samochodów. W planach mieliśmy przejście do schroniska innym szlakiem niż zawsze. Tym razem padło na szlak zielony prowadzący z Jakuszyc do Schroniska na Hali Szrenickiej.

Samotność na szlaku

Ku naszemu zdziwieniu szlak był praktycznie pusty, spotkaliśmy tylko paru turystów zmierzających na nocleg, tak samo jak my. Szlak zielony z Jakuszyc jest naprawdę ciekawy. Moim zdaniem zdecydowanie lepszy widokowo niż czerwony prowadzący ze Szklarskiej Poręby. Na szlaku często ma się okazję spoglądać na Szrenicę i przechodzić przez kładki. Ta trasa ma swój klimat. W tym miejscu należy też wspomnieć o tym, że jest to łagodniejsza droga niż szlak czerwony, więc zdecydowanie polecamy ją na wędrówkę z dziećmi. W drodze na hale mamy tylko jedno podejście, które pokonujemy w parę minut.

Dotarliśmy do schroniska. Ludzi było niemało, ale to zdecydowanie rezultat blisko położonego wyciągu. Spora liczba turystów dostaje się tu właśnie w ten sposób. Z trudem udało nam się zamówić pokój, tym razem nie mogliśmy sobie pozwolić na noc tylko we dwoje. Dostaliśmy czwórkę, więc zapowiadał się wieczór integracyjny.

Wieczorem w schronisku zluzowało się nieco. Zaplanowaliśmy trasę na kolejny dzień. Na stołówce zrobiło się trochę rozrywkowo. Było parę osób, którym pisane było spanie na glebie, ale widać, że zapowiadała się jedna wielka integracja tym bardziej, że planowano wspólne ognisko. My udaliśmy się spać, aby odpocząć przed kolejnym dniem.

Szlak

Wstaliśmy dość wcześnie za sprawą naszych współlokatorów, którzy ruszali w długą drogę tego dnia. Na śniadanie standardowo — jajecznica i kawa. Po dziewiątej byliśmy już na szlaku i zmierzaliśmy w kierunku Śnieżnych Kotłów. Ludzi na szlaku było zadziwiająco mało. Po liczbie turystów spotkanych w schronisku spodziewaliśmy się pielgrzymki, jak na Śnieżkę w lipcowy weekend.

Pogoda nam sprzyjała. Zachmurzenie małe i co chwilę wychodziło słońce. Staraliśmy się ładować baterie i cieszyć ciszą. Tak dotarliśmy do pierwszego celu naszej podróży. Widoki jak zawsze super. Zrobiliśmy zdjęcia i nacieszyliśmy oczy otaczającymi nas pejzażami. Dalej ruszyliśmy w drogę szlakiem niebieskim odbijającym od czerwonego w miejscu zwanym — Pod Wielkim Szyszakiem.

Dotarliśmy do skrzyżowania szlaków — Rozdroże pod Wielkim Szyszakiem. W tym miejscu znów wróciliśmy na szlak zielony prowadzący do Schroniska pod Łabskim Szczytem. Na trasie zalegał śnieg. On sam nie był przetarty, więc robiliśmy za śnieżny pług. Warto jednak się pomęczyć dla widoków, jakie po pewnym czasie ukazały się przed nami. Śnieżne Kotły widziane od dołu. Coś wspaniałego!

Ruszyliśmy dalej w drogę, mijając klimatyczne jeziorka na szlaku. Im dalej, tym coraz więcej pojawiało się śniegu. Momentami zapadałem się w nim po pas. Miejscami ciężko było odnaleźć szlak. Wszystko pod śniegiem! Zmęczeni dotarliśmy do schroniska, które tego dnia było oblegane. Kto był, ten wie, jakie to specyficzne miejsca, a zwłaszcza jego obsługa.

Po posiłku ruszyliśmy dalej w kierunku Trzech Świnek. Znów mogliśmy się cieszyć ciszą na szlaku. Sporadycznie mijaliśmy turystów. Słońce miało się ku zachodowi, a my docieraliśmy do schroniska.

Trasa tego dnia nie była może za długa — jedyne 15 km, jednak zalegający śnieg i miejscami nieprzetarty szlak dały nam się we znaki. Przy kolacji mogliśmy nacieszyć się pięknym zachodem słońca.

Zachód Słońca

Zasnęliśmy szybko. Przed nami był ostatni dzień naszego pobytu w górach. Spaliśmy dość długo, nie musieliśmy się spieszyć. Po śniadaniu ruszyliśmy jeszcze na szybkie zwiedzanie. Poszliśmy z hali szlakiem zielonym prowadzącym dookoła Szrenicy. Chcieliśmy zobaczyć z bliska gołoborza. Z tego szlaku rozciąga się piękny widok na grań Karkonoszy oraz na Śnieżne Kotły. Szlak łączy się z czerwonym w okolicach Trzech Świnek. Wróciliśmy do schroniska po plecaki i ruszyliśmy w drogę powrotną do Jakuszyc szlakiem zielonym.

Szlak

Koło godziny 14 rozpoczęliśmy drogę powrotną do Konina. Zrobiliśmy jeszcze szybkie zakupy serków w Szklarskiej dla dzieciaków. Dotarliśmy na miejsce. Tego dnia dzieciaki poszły późno spać. Opowieściom nie było końca.


Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *