Schronisko PTTK „Na Przełęczy Okraj” – nasz koszmar 6 komentarzy

Okraj020_20160715

Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  

Często wspominamy naszą ostatnią wyprawę w Karkonosze i Izery. Rozmyślamy o momentach lepszych i gorszych. O miejscach, które nas urzekły i o tych, do których nie chcemy już wracać. Do tej pory nie przypominam sobie, aby inne miejsce, a było ich trochę, wywoływało u nas takie negatywne emocje – Schronisko na przełęczy Okraj – bo o nim tu będzie mowa – jest właśnie takim miejscem.

bacówka

Część noclegowa – źródło http://www.wikiwand.com – Obecnie obiekt przeszedł zewnętrzny remont – ma nowy dach i okna

(Zdjęcie obiektu pochodzi ze strony http://www.wikiwand.com. Obiekt przeszedł remont dachu i okien – aktualne zdjęcie z zewnątrz dostępne jest tu. Pozostałe zdjęcia z logo naszakgp wykonane zostały w połowie  lipcu 2016r.)

Chcąc zrealizować nasz plan – czyli przejść główną cześć Karkonoszy, musieliśmy dobrze zaplanować sobie nocleg. Pierwotnie mieliśmy nocować w Kowarach lub w Karpaczu. Mając jednak zapas czasu, po zejściu z Izer zaplanowaliśmy, że zanocujemy przy samym szlaku. Wybraliśmy schronisko PTTK na przełęczy Okraj.

Samochód zostawiliśmy w Karpaczu, a  stamtąd udaliśmy się busem kursującym w wakacje między Karpaczem a przełączą Okraj do naszego schroniska. Sam obiekt jest raczej kameralny. Nic w tym złego, w końcu uwielbiana przez nas Chatka Górzystów w Izerach też do wielkich nie należy.

Samo schronisko podzielone jest na dwa budynki. W pierwszym mamy recepcję razem z barem, gdzie serwowane są posiłki – bardzo mały wybór. W drugim natomiast znajdują się pokoje dla turystów razem z salonem (z kominkiem), w którym można wspólnie przebywać.

Okraj004_20160714

Kominek w schronisku na przełęczy Okraj

Pierwsze wrażenie

Meldujemy się i pobieramy klucz do pokoju. Rezerwację robiliśmy dużo wcześniej, bo chcieliśmy mieć pokój dwuosobowy. Zabieramy plecaki i przechodzimy 20 m dalej, do części turystycznej.

Zaraz po wejściu pierwsze, co odczuliśmy to chłód panujący w obiekcie. W pierwszej chwili nie zwróciliśmy na to uwagi. Wchodzimy do pokoju i…. przeżywamy pierwsze rozczarowanie. Pokój wielkości łazienki w bloku. Praktycznie tylko łóżko i 2 m2 wolnej przestrzeni obok niego. Mimo że był to środek dnia w pokoju panował półmrok – malutkie okienko, przez które wpadało światło, mogło robić jedynie za lufcik.

No, ale spokojnie. „Przecież to jest schronisko, a nie hotel” – pomyślałem. Jednak rachunek za jedną noc w wysokości 95 zł za dwie osoby mówił raczej coś innego. W pokoju było zimno jak w psiarni. W pokoju takim nie da się mieszkać. Po negocjacjach z właścicielem dostajemy inny pokój na piętrze. Są duże okna, jest balkon i jest cieplej.

Okraj007_20160715

Salon w schronisku

W samym schronisku nie mamy kuchni dla gości. W salonie jest tylko czajnik, dlatego robienie posiłków odbywa się na dużym stole w salonie. Nie ma dramatu, choć może to być krępujące dla niektórych osób.

Wieje chłodem nie tylko na przełęczy Okraj

Pogoda na zewnątrz się zmienia. Zapowiadają ochłodzenie i opady. Temperatura spada do 10 C0, w salonie robi się zimno. Znów próbujemy interweniować w recepcji – ku naszemu zaskoczeniu pada odpowiedź: „Jakie zimo, lato jest… na ogrzewanie w tym dniu nie ma co liczyć”.

Śpimy w ubraniach, bo temperatura w pokoju nie jest za wysoka. Drewniana konstrukcja domu, lata swojej świetności ma już dawno za sobą. Za oknem wiatr i ciągły deszcz, oby do rana przeszło.

Okraj008_20160715

Korytarz

Poranek budzi nas ponurą pogodą. Już wiemy, że nie damy rady wyjść w dniu dzisiejszym na szlak. Jesteśmy zmuszeni zostać w tym przybytku jeszcze dzień dłużej. Kolejna opłata jest już mniejsza, bo za pościel płaci się raz – jak dobrze pamiętam coś koło 80 zł.

Łazienka – czy jesteś pewny, że potrzebujesz z niej korzystać….

Oddzielny akapit należy się łazience w tym obiekcie. Korzystanie z niej to przeżycie z dreszczykiem emocji. Człowiek nie wie, czy dotykać się czegoś, czy lepiej ograniczyć się tylko do mycia zębów. Ja nie zaryzykowałem wejścia pod natryski i nie byłem jedyny. Warunki sanitarne są na bardzo niskim poziomie. Lepiące się fugi, grzyb i wszędzie panująca rdza nie zachęcają do korzystania z sanitariatów.

Ogrzewania nadal brak. Razem z nowo poznaną paczką dochodzimy do wniosku, że tak się nie da dalej funkcjonować. Kupujemy u właściciela drewno do komunika – 15 zł za worek. Na właścicielu nie robi to wrażenia. Sprzedaje nam dwa worki i dodaje jeszcze od siebie, abyśmy tylko uważali na to, co robimy. Po walce z rozpaleniem kominka w końcu nadchodzi upragnione ciepło. Wszyscy lokatorzy schodzą się do salonu. Siedzimy tak do późnego wieczora. Kominek nie rozprowadza ciepła po budynku, więc przed nami znów noc w ubraniach.

Rano pogoda się poprawiła. Szybkie śniadanie i wychodzimy. Pierwszy raz z taką radością opuszczaliśmy miejsce, w którym spaliśmy.

Podsumowanie wrażeń

Z założenia ludzie uprawiający aktywną turystykę nie są wymagający. Wystarczy tylko ciepłe miejsce i możliwość zadbania o higienę osobistą. Takie moim zdaniem minimum wystarczy, aby odpocząć przed dalszą podróżą. Schronisko PTTK na przełęczy Okraj nie oferuje nawet tego minimum. Może, jak traficie tu w piękną pogodę, nie odczujecie tego co my. Jednak jeśli przyjdzie wam przeczekać w tym miejscu złe warunki pogodowe – będziecie zawiedzeni. Miejsce to jest straszne i nie polecamy wam tu spać. Zabranie tu dzieci też nie jest dobrym pomysłem.

Jeśli możecie sobie tylko na to pozwolić, wybierzcie prywatny pensjonat, który jest obok. Lepszym rozwiązaniem też będzie spanie w Karpaczu i przyjechanie na przełęcz pierwszym busem.


Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

6 komentarzy do “Schronisko PTTK „Na Przełęczy Okraj” – nasz koszmar

  • Marta

    Razem z mężem chcieliśmy zamocować podczas podróży sentymentalnej. Poznalismy sie na karkonoskich szlakach. Zarezerwowalismy nocleg, pani przez telefon (młody głos ), poinformował ze koszt będzie 80zl za noc. Po przyjściu ok 16 na wstępie jak ciosem w twarz, Pani podsumowała mnie na 95 zł i nie dała sobie wytłumaczyć ze zostało ustalone inaczej. Była arogancka i agresywna. zaprowadziła nas do tej „nory” turystycznej którą tak elegancko opisaliscie. Rzuciła w jakieś marnej klitce, wymiętoloną pościel. Uderzył nas smród, bród, stechlizna. Pani odrzekła ze prysznic mamy sobie znaleźć bo gdzieś podobno jeden działa. Woda będzie jak nagrzeje…. to było dość. Odzyskalismy pieniądze i postanowiliśmy mimo późnej pory wracać do Karpacza. Tak zrobiliśmy. Pozdrawiamy

     
  • Turysta

    Na głowę nie pada, wiatr nie wieje woda jest, czego chcieć więcej. ja osobiście poleca to miejsce. Mieszczanie zawsze będą marudzić

     
    • Marta

      Nie zgodzę się. Przez lata spaliśmy w schroniskach pttk, również pracowaliśmy w takowych i prowadziliśmy Schronnisko pttk na zasadzie dzierżawy. I nie jesteśmy wymagający jako turyści, znamy ten klimat. To co tam zostaliśmy Obraża każdego szanujacego się turystę, plami ideę pttk. Wystarczyłoby żeby było tam czysto. Schludnie i ciepło. A to nijak się ma do rzeczywistości. Bzdura.

       
    • pavulon68

      Żeby na głowę nie padało i była woda, to ja się potrafię tak w lesie zorganizować… Natomiast, jeśli idzie o to schronisko – panuje tam po prostu stary, zapyziały brud, a obsługa jest niemiła… Niewiele trzeba, aby nawet w prymitywnych warunkach było czysto i przyjemnie.

       
  • górołaz

    Byłem tam kilka lat temu i nie miałem tak złych odczuć. Może po prostu nie jestem wymagający? Cena chyba zależy od pokoju, ale ja nie płaciłem na pewno aż tak dużo, choć ciężko mi oceniać, bo zawsze brałem łóżko w pokoju wieloosobowym, co z reguły jest tańsze.

     
  • andrzej

    to jest nora, to fak! nie spałe tam,ale korzystałem z restauracji,żenada syf i niemiła obsługa lepiej przejść na czeską stronę i napić się kawy