Rudawiec / Kowadło 4 komentarze


Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
  •   

Jako, że podczas urlopu w 2013 byliśmy w górach bez dzieci to praktycznie każdy dzień spędzaliśmy w górach. Ostatniego dani w planach była trasa na Rudawiec i Kowadło. Tym razem na szlak wybrała się z nami Kasia – siostra żony. Chyba do końca nie wiedziała na co się porywa tego dnia, ale chyba wszyscy sądziliśmy, że będzie to łatwe i przyjemne mimo odczuwania już w nogach przebytych podczas urlopu kilometrów. Po analizie szlaku okazało się, że najlepiej zrobić pętle – ruszyliśmy z Bielic (jest parking koło leśniczówki) na Rudawiec potem ścieżką graniczną przez Dział, Travną Horę, Smrk na Kowadło.

Bielice

Bielice

Początek szlaku jest naprawdę przyjemny dopiero po jakiś 15 min zaczyna się podejście które powoduje pojawienie się potu na naszych plecach. Szczyt Rudawca osiągamy dość szybko – szybko w porównaniu do czasu jaki był potrzebny nam na zdobycie Kowadła. Na szczycie Rudawca spotykamy dwóch chłopaków którzy wspomagają nas przy robieniu zdjęć. Dalsza droga prowadzi przez Dział i Travną Horę. Po drodze spotykamy turystów. Którzy zabłądzili po drodze do schroniska Paprsek. Po krótkiej rozmowie i pięknej reklamie schroniska daliśmy się namówić na wspólną drogę do schroniska na zimne piwo.

Paprsek

Paprsek

Przekonani o tym, iż nowo poznani towarzysze podróży znają drogę ruszyliśmy dalej. Po chwili jednak okazało się, że błądzimy między drzewami i choinkami kłującymi nas po twarzy i plecach. Droga poza szlakiem okazała się strasznie męcząca. Niezbędny okazał się  GPS w moim telefonie. Tak naprawdę chyba tylko dzięki niemu udało się nam trafić do celu. Przyznam, że po takich przejściach piwo smakowało wyśmienicie. Po przyjemnej rozmowie pozostawiliśmy nowo poznanych znajomych i ruszyliśmy w dalszą drogę. Po dodarciu na Smrk nogi dawały nam się już we znaki. Szlak nie był trudny jednak odległości i przebyte wcześniej kilometry powodowały ból i zmęczenie. Droga ze Smrk na Kowadło była dla nas trudna, ciągła zmiana- to w dół to w górę- okazała się bardzo męcząca. Samo podejście pod Kowadło było dla mnie nie lada wyczynem. Mało brakowało abyśmy się poddali i zakończyli wycieczkę bez zdobycia tego szczytu. Udało się zdobyć szczyt teraz tylko  trzeba było jeszcze wrócić do samochodu. Droga była już łatwa. Świadomość, że za chwilę wyciągniemy wodę z bagażnika i rozsiądziemy się w klimatyzowanym aucie dodawała nam sił. Udało się nam bezpiecznie dojść do samochodu. Szczęśliwi, ale bardzo zmęczeni wybraliśmy się w drogę powrotną do domu.

Trasa jaką przeszliśmy jest naprawdę warta poświęcenia i włożenia własnych sił. Dostarcza dużo atrakcji i przyjemności. Jedną z rad jakimi możemy się podzielić to,  aby wybrać się tam na początku wypadu w góry, a nie jako ostatnia wyprawa podczas wyjazdu w te okolice.


 

Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
  •   

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 komentarzy do “Rudawiec / Kowadło