Rodzinna Wysoka 9 komentarzy

Wysoka

Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  

Rodzinna Wysoka

Nasz pobyt w Pieninach powoli dobiegał końca. Ostatniego wolnego dnia przed powrotem zamierzaliśmy całą grupą zwiedzić wąwóz Homole. Pogoda dopisywała. Kamil był bardzo podekscytowany wyprawą, koniecznie chciał iść wyżej – na Wysoką. Nasza grupa jednak, ze względu na to, że wyjazd był dość intensywny, planowała raczej spokojny spacer. O samym wąwozie nie będę się rozpisywał, wszelkie informacje znajdziecie pod tym linkiem – https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C4%85w%C3%B3z_Homole.

wysoka

Szlak Wysoka

Ruszyliśmy z parkingu znajdującego się zaraz przy wejściu do rezerwatu Homole. Ludzi było dość dużo jak na okres sylwestrowo/noworoczny. Zdecydowanie była to zasługa dobrej pogody, jaką zastaliśmy w tym dniu na szlaku. Pieniny znów stanęły dla nas otworem. Sam wąwóz zimą nie prezentuje się tak okazale, jak to ma zapewne miejsce latem czy na wiosnę. Jakoś do tej pory omijaliśmy w tym czasie Pieniny, wybierając inne pasma górskie.

Homole

Homole

Sam wąwóz pokonaliśmy dość szybko i doszliśmy do pierwszego miejsce postojowego. Humory dopisywały całej drużynie. Powoli w naszych głowach zaczął się rysować plan wejścia na Wysoką. Zdania w grupie były podzielone. Nie każdy miał ochotę na podejmowanie kolejnego wyzwania w Pieninach. Wszyscy ruszyliśmy jednak dalej i doszliśmy do bazy namiotowej „Pod Wysoką”. Tu podjęliśmy męską decyzję co do dalszych losów naszej wyprawy. Rozdzieliliśmy się. W dalszą podróż, zdobywać Pieniny, ruszyła nasza czwórka oraz niezłomna Zosia z mamą – w sumie troje dorosłych wraz z trójką dzieci. Reszta załogi wróciła, by poszukać innych atrakcji na resztę tak pięknie zapowiadającego się dnia.

Wysoka

Homole

Ruszyliśmy w górę, pokonując, z pewnym mozołem, kolejne przewyższenia. Na polanie pod Wysoką zrobiliśmy sobie przerwę na ciepły posiłek. Stwierdziliśmy, że obiad i Pieniny to dobre połączenie. Ruszyliśmy dalej w drogę. Tym razem trasa zrobiła się dość śliska, a od skrzyżowania ze szlakiem niebieskim było też naprawdę stromo. Oczywiście zmartwienie pojawiało się tylko na twarzach rodziców. Dzieciaki, a szczególnie Kamil, miały niezłą frajdę. Po pokonaniu ślizgawki odbiliśmy ze szlaku w kierunku Królowej Pienin. Alicja powoli zaczęła marudzić z powodu zmęczenia. Nie powiem, moje płuca też wysiadały po ciągłej gonitwie za Kamilem, który tego dnia miał w sobie niespożyte pokłady energii.

Dotarliśmy na szczyt! Zastaliśmy przepiękne widoki. Podczas zdobywania tego szczytu w ramach projektu KGP nie mieliśmy takiego szczęścia do pogody.

Wysoka

Pieniny – Wysoka

Zrobiliśmy zdjęcia, posililiśmy się czekoladą i zeszliśmy. Robiło się już dość późno, chcieliśmy zdążyć na dół przed zmrokiem. Dziewczyny zaczęły lekko się bać, ale przecież maszerowały z prawdziwym facetem – swoją drogą ciągle zastanawiam się czemu to ich nie przekonywało.

Wysoka 31

Pieniny – Wysoka

Doszliśmy do głównej części wąwozu. Zapadł już zmrok, w ruch poszły latarki. Ostatni około godzinny odcinek trasy pokonaliśmy po ciemku. Udało się nam bezpiecznie dotrzeć do parkingu. Radość ze zdobycia Królowej Pienin była naprawdę duża!

Wróciliśmy na kwaterę zmęczeni, ale szczęśliwi. Jutro już czas wracać do domu. Królowa Pienin na zakończenie cudownego pobytu w górach to dla naszej paczki piękna wisienka na torcie.

Follow my blog with Bloglovin


Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

9 komentarzy do “Rodzinna Wysoka