Pieniny – Czerwony Klasztor 4 komentarze

Czerwony Klasztor

Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  

Follow my blog with Bloglovin

Pieniny na święta

Skończyły się święta, pogoda dopisywała, więc mogliśmy przejść do realizacji naszych górskich planów – czyli zwiedzenia Pienin. Tym razem ekipa z naszakgp.pl powiększyła się o nowych zapaleńców. Do naszego grona dołączyli Dorota i Piotr wraz z pociechami, Zosią i Szymkiem, oraz Ela z Markiem.

Nasza rodzina postanowiła wyjechać wcześniej, ruszyliśmy w kierunku Szczawnicy już w niedzielę. Droga minęła nam sprawnie, mimo że wyjechaliśmy ze Skierniewic w południe, na miejscu byliśmy przed dziewiętnastą. Szybko rozpakowaliśmy nasze rzeczy, zjedliśmy kolację i zaplanowaliśmy spacer rozruchowy na kolejny dzień. W poniedziałek miała dojechać reszta naszej ekipy, jednak my chcieliśmy spędzić ten dzień aktywnie.

Aby rozruszać się, wybraliśmy spacer szlakiem czerwonym ze Szczawnicy do Czerwonego Klasztoru. Droga wiedzie cały czas wzdłuż Dunajca, ukazując za każdym swym zakrętem piękno Pienin. Turystów było jak na lekarstwo, chyba jeszcze wszyscy odpoczywali po świętach.

Czerwony Klasztor - Pieniny

Pieniny

W połowie drogi zrobiliśmy przerwę na obiad. Jak to u nas tradycyjnie, na obiad były pomidorówka oraz kapuśniak. Pogoda była dość dobra, choć brakowało nam trochę słońca. Sam szlak nie jest wymagający, praktycznie poruszamy się po płaskim terenie, jednak przyroda wokół jest bardzo urokliwa. Zdecydowanie polecamy szlak zarówno rodzinom z dziećmi w wózkach, jak i osobom lubiącym poruszać się na rowerze.

Pieniny – najładniejsza trasa spacerowa

Po około trzech godzinach dotarliśmy do celu. Mimo iż droga jest łatwa, to jednak liczba pokonanych kilometrów dała się nam we znaki. To chyba przez te dodatkowe kilogramy, które przybyły nam w święta. W Czerwonym Klasztorze turystów również było mało. Obejrzeliśmy obiekt tylko z zewnątrz i od dziedzińca, i wyruszyliśmy do miejscowości Sromowce Niżne, żeby złapać jakieś połączenie do Szczawnicy. Godzina była już dość późna i droga powrotna szlakiem czerwonym nie wchodziła już w grę. Po polskiej stronie udało się nam znaleźć czynny sklep spożywczy, więc zrobiliśmy zakupy i posilając się, czekaliśmy ponad godzinę na busa. Na szczęście załapaliśmy się na ostatnie połączenie w tym dniu – o 16.05 do Szczawnicy. Po siedemnastej byliśmy już na kwaterze. Spotkaliśmy się z pierwszą ekipą, która dojechała do nas, i przygotowaliśmy plan na kolejny intensywny dzień w Pieninach.

 


Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 komentarzy do “Pieniny – Czerwony Klasztor

  • maria stolarczyk

    bardzo mnie kuszą Pieniny i musze sie tam wybrać. wasze wyprawy są bardzo fajne dopiero teraz odkryłam tą waszą stronę , nie miałam czasu tam zajrzeć, podziwiam

     
    • konrad.was Autor wpisu

      W takim razie zapraszamy do nas częściej. W Szczawnicy mamy fajną miejscówkę w razie czego się podzielimy :) Zapraszamy też na Instagram – @naszakgp.pl aby podziwiać zdjęcia powstałe podczas wycieczek