Kłodzka Góra


Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
  •   

Kłodzka Góra na mokro

Przyszły wakacje. W planach było zakończenie projektu zdobywania Korony Gór Polski. Nasze plany zostały szybko zrewidowane z powodu braku możliwości ulokowania naszych dzieci u którejś z Babć. Najpierw wyjazd bez dzieci był przekładany ze względu na wysokie temperatury – jak ja tego nie lubię, a później z przyczyn zawodowych trzeba było szukać możliwości wyjazdu. I tak z planowanych górskich dwóch tygodni zrobiły się tylko 7 dniowe rodzinne wakacje.

[AdSense-A]

Oczywiście w lipcu zaliczyliśmy również wspólne wakacje – tak aby nie było, że jestem nie dobrym tatą. Plan był mimo wszystko dość ambitny mimo, że jechaliśmy pierwszy raz w góry z dziećmi. Nikt nie wiedział jak zniosą drogę do Ząbkowic Śląskich – w naszym wydaniu 6-7 godzin jazdy, a tym bardziej chodzenie po górach. Droga do Teścia minęła nam bardzo dobrze. Dzieciaki miały dobre humory, co oczywiście było ciągle podtrzymywane przez nas. Nie powiem, by nie było to męczące – do tej pory w głowach mamy piosenki o Kulfonie i Pan TIK TAK, leciało to chyba podczas tej drogi ze 30 razy.

Ząbkowice

Ząbkowice

Na pierwszy ogień poszła Kłodzka Góra. Jest to najbliższy szczyt w okolicy naszej bazy wypadowej. Pogoda tego dnia był w kratkę. Gdy byliśmy w Kłodzku zaczęło dość mocno padać. Mimo to decyzja padła, że nie poddajemy się. Miny dzieci były bojowe, choć mieliśmy wrażenie, że nie wiedziały za bardzo co ich czeka.

Po analizie szlaków wybraliśmy szlak niebieski prowadzący z Przełęczy Kłodzkiej na sam szczyt. Szlak na samym początku wspina się dość intensywnie.

Kłodzka Góra

Kłodzka Góra. Źródło mapy: mapa-turystyczna.pl

Na samy początku pokonujemy jedno podejście, by za chwilę zobaczyć drugie. Tak naprawdę to najtrudniejszy etap szlaku i przejście jego zajmuje około 15-20 min.

Kłodzka Góra

Kłodzka Góra – wykres. Źródło mapy: mapa-turystyczna.pl

Czas oczywiście obejmuje podejście wraz z dziećmi, które chcą robić przystanki, zadają mnóstwo pytań i zatrzymują się przy interesujących dla nich miejscach. Dalszy etap szlaku jest już przyjemny, zdarzają się krótkie podejścia oraz denerwujące odcinki – raz w górę, raz w dół. Szlak możemy śmiało polecić rodzicom z dziećmi, pod warunkiem, że nie będzie padać. My tego szczęścia nie mieliśmy. Praktycznie od samego wejścia na szlak towarzyszył nam deszcz. Raz większy, raz mniejszy ale jednak ciągle coś kapało na nos.

Trochę bałem się o dzieci, już w głowie miałem plan jak szybko znaleźć pediatrę, czy szpital z izbą przyjęć. Ciągłe opady i brak słońca oraz mokre spodnie u dzieciaków nie wróżyły nic dobrego na wieczór. Zgodnie z planem do celu powinno dojść się w 1h, nam dojście na szczyt zajęło 2,20min. Radość na szycie była wielka, worek z niespodziankami został otwarty. Dzieci zjadły słodkie pianki, za którymi przepadają, a które dostają naprawdę okazjonalnie. Zrobiliśmy kilka fotek –sami przy oznaczeniu szczytu i wspólne z dziećmi, zjedliśmy kanapki i szybko ruszyliśmy w drogę powrotną. Deszcz w dalszym ciągu padał. Początkowe podejście o którym wspominaliśmy na początku ze względu na opady deszczu zamieniło się błotną zjeżdżalnie. Przy okazji było dużo śmiechu i zabawy podczas schodzenia na tym odcinku drogi. Przemoczeni, ale z uśmiechami po 2h dotarliśmy do samochodu. Na zakończenie można dodać, że dzieci nam się nie rozchorowały. Mogliśmy dalej planować kolejne wyprawy.

 

Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
  •   

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *