Karkonosze – z Przełęczy Okraj do Szklarskiej Poręby

karkonosze_054

Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  

Trasa ta była już od dawna na naszej liście. Po tym jak wspólnie odwiedziliśmy Śnieżne Kotły pragnienie to stało się coraz mocniejsze. Po przejściu Izer przyszedł czas na Karkonosze. Nasza przygoda zaczęła się deszczowo ale mimo, to postanowiliśmy podjąć się realizacji wcześniej założonego planu. Jak było ? Czy warto się wybrać w tą drogę? Przeczytajcie i oceńcie sami.

Ruszamy w drogę

Plan wakacyjny był dość napięty. Po odwiedzeniu kopalni kwarcu oraz szczytu SMREK w Izerach przyszła kolej na Karkonosze. W planach było przejście głównego fragmentu, począwszy od przełęczy Okraj, kończąc na Szklarskiej Porębie.

Prosto z Izerów ruszamy na początek naszej trasy. Karkonosze witają nas deszczem i chłodem. Zmuszeni jesteśmy pozostać dzień dużej w schronisku na przełęczy Okraj, o czym pisaliśmy już w tym tekście. Mimo wciąż złych warunków pogodowych decydujemy się wyjść na szlak. O poranku na szlaku jesteśmy sami. Chwilami pada naprawdę mocno, jednak mimo to idziemy dalej, licząc, że pogoda się poprawi. Po pewnym czasie docieramy do schroniska Jelenka, znajdującego się przy granicy z Czechami. Tu spotykamy pierwszych tego dnia turystów. Robimy sobie małą przerwę. W budynku jest ciepło i przytulnie. Wypijamy pierwszą kawę tego dnia i ruszamy dalej w drogę.

Przed nami zaczyna się najmniej ciekawy odcinek szlaku. Kamienne schody, które prowadzą na szczyt Śnieżki. Szlak praktycznie cały czas przypomina drogę po schodach. Moje kolano długo będzie pamiętało ten odcinek trasy. Przed samym szczytem również nie jest lepiej – uformowane schody nie ułatwiają zadania. Z każdym kilometrem robi się coraz gęściej od turystów. Mimo złej pogody i praktycznie zerowej widoczności na szczycie spotykamy sporą liczbę turystów. Oczywiście nie może się obyć się bez widoków typu buty sportowe i dżinsy czy bluza sportowa i trampki na nogach. Rzecz jasna to wszystko zasługa wyciągu, który pozwala dotrzeć na szczyt nawet w szpilkach.

karkonosze_156

W drodze na Śnieżkę

Królowa jest tylko jedna – Śnieżka

Szybko dokumentujemy wejście na Śnieżkę i ruszamy do najbliższego schroniska na drugie śniadanie. W Domu Śląskim jest praktycznie pełno. Młodzież przebywająca na koloniach okupuje główną salę. Dobrze, że jest wydzielona część turystyczna, gdzie spokojnie można zjeść śniadanie i napić się ciepłej herbaty z termosu. Grzejniki pracują pełną parą, więc można też podsuszyć mokrą odzież.

Posileni drugim śniadaniem ruszamy w dalszą drogę. Pogoda robi się znośna. Przestaje padać, a wiatr jakby zelżał. Mijamy skrzyżowanie szlaków prowadzących do schroniska Strzecha Akademicka. Tu jakby robi się mniej turystów. Mijamy karkonoskie Słoneczniki, na szlaku zostajemy praktycznie sami.

karkonosze_174

Karkonosze – najpiękniej położone schronisko w tej części Kraju

Po drodze do schroniska Odrodzenie mijamy dosłownie kilku turystów. Pogoda znów się zmienia. Zaczyna padać i wiatr się wzmaga. Coraz częściej myślimy o ciepłym i suchym miejscu. Dalsza droga zaczyna nam się dawać we znaki. Kamienie ułożone na szlaku są już śliskie od deszczu.

karkonosze_172

Karkonosze – Śnieżka

Schronisko Odrodzenie

Nareszcie widać cel naszej podróży. Tego dnia to jeden z najbardziej oczekiwanych widoków. Wszystko przez dość trudne warunki pogodowe. Siadamy do ciepłej kolacji. Schabowy jest daleki od ideału, ale tego dnia nie możemy liczyć na nic lepszego. Na naszą prośbę obsługa schroniska uruchamia grzejniki w pokojach. Ogrzewana tego dnia była tylko jadalnia. Gorący prysznic i ciepłe łóżko wynagradzają nam trudy dzisiejszego dnia. Zasypiamy szybko, licząc, że kolejnego dnia będzie lepsza pogoda.

Pozwalamy sobie pospać trochę dużej. Chyba jako ostatni schodzimy na śniadanie. Jajecznica i kawa to tego dnia śniadanie mistrzów. Pogoda jest zdecydowanie lepsza, co ma wpływ na ilość turystów na szlaku. Trasa od schroniska do Wielkiego Szyszaka jest pełna turystów. Dalej jest lepiej, ale o samotności na szlaku możemy zapomnieć.

karkonosze_030

Widok na Śnieżne Kotły

Karkonosze i Śnieżne Kotły – tego nie da się podrobić

Docieramy do Śnieżnych Kotłów. Tu przypomina się nam wspólny wypad tylko we dwoje w maju. Wtedy jeszcze miejsce to było przyozdobione śniegiem.

karkonosze_043

Widok na Śnieżne Kotły

Robimy obowiązkową sesję fotograficzną i ruszamy dalej. Szlak czerwony prowadzi nas do ulubionego schroniska w tej części Karkonoszy – na Hali Szrenickiej. Tu już od progu wita nas uśmiech obsługi. Czeka na nas też pokój i ciepły posiłek. Wieczór spędzamy w jadalni, siedząc przy oknie, podziwiając widok i sącząc grzane wino.

Kończy się przygoda

Poranek wieszczy nam ostatni dzień na karkonoskim szlaku. Zbieramy się powoli do dalszej drogi. Schodzimy do Szklarskiej Poręby. Staramy się wybrać wariant inny niż klasyczne zejście czerwonym szlakiem. Docieramy na dworzec PKS, gdzie czekamy na połączenie do Karpacza. Ruszamy w drogę powrotną po samochód. Przed nami jeszcze droga do Konina. Dzieci nie mogą się już nas doczekać.

karkonosze_202

Widok na Izery

To była przepiękna wyprawa tylko we dwoje. Udało się nam przejść Izery i Karkonosze. Taki urlop to jest to. Widoki oraz osoby, które spotkaliśmy na naszej drodze, będą często wracać w naszych wspomnieniach. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że przed nami dalsze wędrowanie, tylko już w składzie 2+2.

karkonosze_204

Koniec naszej przygody


Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *