Izery

Izery

Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  

Izery – przyszedł czas na męski wypad.

No może nie do końca męski ale taki który pozwala zresetować się od codziennych obowiązków. Czasami każdy facet ma potrzebę wyjechania bez bliskich gdzieś na parę dni. Każdy czasami po prostu ma potrzebę rzucić mięsem w gronie znajomych. Od czasu do czasu mam taką potrzebę, wynika to chyba z faktu, że na takich wyprawach człowiek nie myśli o obowiązkach jakie ma każdego dnia. Najbardziej prozaiczna rzecz – robi się to, na co ma się ochotę i jak się chce.

Taki też był nasz wyjazd w Izery. Buzia od śmiechu bolała mnie każdego dnia. Śmiech był na każdym kilometrze naszej wędrówki, a tych kilometrów trochę było – 41 łącznie. Ekipa wyjazdowa była zacna i do tego same gwiazdy. Konrad i Andrzej Busza, Konrad Operacz, Marek Lewandowski, Irena „Sowa”.

Na szlak ruszyliśmy w sobotę. My z Konradem ruszyliśmy w drogę praktycznie w nocy. O 2 ruszaliśmy z warszawskiej woli tak aby na 9 być w Jakuszycach. Droga nie dłużyła się nam. Udało się nawet znaleźć czas na jajecznicę w nowo powstałym hotelu w Jakuszycach.

Izery

Punktualnie dojechał EDC wóz z resztą ekipy. Po przywitaniu i uzupełnieniu płynów 😛 ruszyliśmy na szlak. Tego dnia czekała nas trasa około 21 kilometrów. Praktycznie większość szlaku prowadziła nas przez Czechy. Po drodze mijaliśmy piękne miejsca – choćby Osadę Izerka. Droga sama w sobie nie jest trudna jednak plecak ważący 20kg przeszkadzał mi coraz bardziej z każdym kilometrem. Zaraz po zachodzie słońca docieramy do naszego celu – Smyrk. Tu spędzamy noc. Zmęczeni kładziemy się praktycznie zaraz po kolacji.

Rano we mgle ruszamy dalej naszym szlakiem. W planie mamy kolejne 16km do pokonania. Pogoda tego dnia nie była już taka łaskawa jak w sobotę. Odwiedzamy kolejne schroniska na naszej trasie. Staramy się w miarę możliwości uzupełniać płyny złotem Izerów.

Izery – człowiek gór

Docieramy do Chatki Górzystów. W tym miejscu liczyliśmy na słynne naleśniki jednak dostępne są tylko do 11 i od 17. Więc musiała nam wystarczyć zupa pieczarkowa. Była też pyszna kawa i kawałek ciasta. Ruszamy dalej w drogę na nocleg. Po drodze odwiedzamy starego znajomego Buszmenów. Po wizycie docieramy do miejsca naszego noclegu – nie ma go zaznaczonego na mapie. Tym razem snujemy opowieści przy ognisku, jest jak zawszę wesoło. Ciepła kolacja i herbata wprowadza nas w senny nastrój. Znów szybko idziemy spać.

Rano zwijamy obozowisko i ruszamy w drogę powrotną. Pogoda jest znów piękna, humory nam dopisują. Mam już zakwasy od ciągłego śmiania się. Koło godziny 11 docieramy na miejsce. Ruszamy do Szklarskiej na pizzę. Ostatnie chwilę razem i nasze drogi się rozchodzą.

Izery – wrażenia

Jedno można powiedzieć. Wędrowanie z ciężkim plecakiem i robienie dużych odległości nie jest straszne jak się ma zgraną ekipę. Same Izery, to nie to samo do Karkonosze. Tu mamy mało widoków na góry. Za to mamy strumyki, lasy i piękne długie trasy do spacerowania. Można powiedzieć, że Izery to idealne góry dla rodzin z dziećmi. Tu nie napotkamy długich ciężkich podejść. Trzeba tylko pamiętać, że krajobraz górski w tym rejonie naszego kraju raczej jest dość słaby. Ale coś za coś. Każde góry dają nam coś innego. Czy to Jagodna czy Babia Góra. Każde pasmo ma swoje uroki. Trzeba o tym pamiętać.

Wydaje mi się, że taki wyjazd można podsumować dość prosto. Nie ważne gdzie, ważne z jakimi ludźmi się jedzie.

 

 


Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *