Połonina Wetlińska


Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
  •   

Przyszedł czas na kolejną część naszych wakacji. Tym razem w cyklu „ dziecko w podróży ” udaliśmy się w kierunku Bieszczad. Dla naszych dzieci, to był pierwszy wyjazd w ten rejon kraju. Dla nas natomiast swoista podróż sentymentalna.

Dziecko w podróży

Na miejsce noclegowe dotarliśmy późnym wieczorem. W planach było biwakowanie pod namiotem jednak ze względu na późną porę zmuszeni byliśmy szukać noclegu alternatywnego. Dziecko w podróży, a tym bardziej w tak dalekiej, robi się marudne. Nie chcieliśmy jeszcze przeciągać ich zmęczenia, rozbijając przez godzinę cały obóz z latarkami w ręku. Dzięki determinacji Mileny i uprzejmości pracownika schroniska udało się nam dostać pokój w schronisku PTTK „Kremenaros”.

W schronisku

Na miejscu zrobiliśmy szybką kolację. Wszyscy byliśmy zmęczeni. Mnie również dawała się we znaki prawie 10-godzina droga na miejsce. Szybkie mycie, przepakowanie rzeczy i spać. Poranek zapowiadał się ciekawie. Liczyliśmy też, że zgodnie z zapowiedziami pogada się poprawi.

Czas ruszyć w drogę

Poranek przywitał nas bez deszczu. Wszystkim było ciężko wstać. Poranna kawa oraz śniadanie zajęły nam zdecydowanie więcej czasu, niż planowaliśmy. Mocno spóźnieni zapakowaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy w drogę. Mimo przespanej nocy dzieciaki odczuwały jeszcze trudy naszego dojazdu, jednak na każde dziecko w podróży znajdzie się sposób. W tym dniu motywował je cel naszej wyprawy – „Chatka Puchatka”.

mapa-turystyczna.pl

Wędrówkę przez Połoninę Wetlińską rozpoczęliśmy podejściem szlakiem żółtym prowadzącym na Przełęcz Orłowicza. Szlak ten, po wcześniejszych ulewach, przypominał raczej drogę błotną niż ścieżkę w lesie. Praktycznie tonęliśmy w błocie. Nie powiem – mieliśmy przy tym też sporo zabawy.

Dziecko w podróży – wakacje w Bieszczadach

Jednak wizja leżących w tym błocie dzieci studziła co jakiś czas nasz entuzjazm. Wbrew oczekiwaniom, a raczej wspomnieniom z dawnych lat, na szlaku nie byliśmy osamotnieni. Bieszczady pod względem turystycznym zmieniły się bardzo. Ciężko w sezonie znaleźć samotne ścieżki na najciekawszych szlakach tego pasma. Mimo to warto tu przyjechać. Może po prostu trzeba zmienić termin na wrzesień/październik. Zresztą w okresie jesieni jest tu przepięknie, o czym możecie przeczytać w tym tekście.

Droga na połoninę

Przebijając się przez kolejne partie lasu, doszliśmy do skrzyżowania szlaków żółtego z czerwonym. Podejście dla dzieci nie było najłatwiejsze, dlatego zarządziliśmy odpoczynek i podziwialiśmy widoki. Pauza w marszu była nam potrzebna. Dzieciaki przez błoto na szlaku musiały złapać drugi oddech.

Idziemy – Dziecko w podróży

Ruszyliśmy dalej w drogę. Wąską ścieżką zmierzaliśmy w kierunku schroniska. Kolejną przerwę zrobiliśmy sobie na wietrznym tego dnia punkcie widokowym – Osadzkim Wierchu. Przy podejściu głowę chciało urwać, ale na górze widok okazał się przepiękny. Motywacja dzieci jednak znów spadła. Przeszły już tego dnia 8 km, a upragnionej chatki jeszcze nie było widać.

Dziecko w podróży – wakacje w Bieszczadach

Bieszczady

W końcu naszym oczom ukazała się sylwetka schroniska. Dzieciaki dostały kolejny zastrzyk energii. Wizja nowych pieczątek do książeczki motywuje je do dalszego marszu.

Cel naszej drogi

Po jakichś 2-3 km dotarliśmy do upragnionego celu. Dzieciaki pobiegły wbić pieczątki do książeczek, a my zasiedliśmy do kubka gorącej kawy. Pogoda nam dopisywała.

Czas na książeczki

Obiad z takimi widokami zawsze smakuje zupełnie inaczej. W naszym menu jak zwykle królowała pomidorówka. Odpoczywaliśmy w spokoju.

Dziecko w podróży – wakacje w Bieszczadach

Czas na obiad

Przed nami pozostało już tylko zejście żółtym szlakiem na Przełęcz Wyżną i złapanie busa, aby wrócić po samochód.

Bieszczady…

Kto nie był w Bieszczadach, ten musi się tam wybrać. Pamiętać trzeba tylko, że góry te nie są najłatwiejsze do pokonywania przez dzieci. Opisana przez nas trasa to około 800 m przewyższeń oraz dystans około 12 km.

Dziecko w podróży – wakacje w Bieszczadach

Dziecko w podróży – wakacje w Bieszczadach

Z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć, że nie są to góry dla początkujących. Oczywiście możemy zaplanować krótkie wycieczki, ale chyba nie o to chodzi, aby pokonać pół Polski i cieszyć się namiastką tego, co oferują Bieszczady.

Dziecko w podróży – wakacje w Bieszczadach

Dzieciaki nasze dały radę. Są wprawione w chodzeniu po górach. Mimo to podczas wędrówek po Bieszczadach miały chwile zwątpienia. Z pewnością prócz widoków i wspólnie spędzonego czasu zapamiętają też wysiłek, jaki im towarzyszył na szlaku.

Bo w górach jest wszystko co kocham

 

Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
  •   

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *