Babia Góra 1 komentarz


Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
  •   

Babia Góra – urokliwa Pani

Nigdy przez myśl nam nie przeszło,  że na Babią Górę będziemy wchodzić zimą. Co prawda pod koniec 2013 roku raczej mieliśmy wiosnę, a nie zimę ale sorry taki klimat mamy 🙂 . Tym razem naszą bazą wypadową była miejscowość Czarny Dunajec

[AdSense-A]

Czarny Dunajec

Czarny Dunajec

Po wieczornej naradzie i zapoznaniu się z warunkami w górach wybraliśmy szlak – czerwony z przełęczy Krowiarki przez Sokolice na Babią Górę.

Babia Góra

Babia Góra – szlak. Źródło mapy: mapa-turystyczna.pl

Znajduje się tu parking za który trzeba zapłacić.  Kwota symboliczna, a za to samochód pozostaje pod nadzorem. Naszą wycieczkę zgłosiliśmy w GOPR podając godzinę wyjścia i trasę oraz szacowaną godzinę zejścia. Nie wiem czemu ale przed tą górą czuliśmy respekt. Trasa sama w sobie nie jest trudna. Co prawda mi udało się złapać zadyszkę i to nie raz, ale wynikało to raczej z mojego braku przygotowania niż z trudności szlaku.

Sam szlak jest bardzo dobrze przygotowany. Widoczne oznaczenia, dukt dobrze przygotowany, ławeczki i stoliki. Naszym zdaniem szlak utrzymany jest bardzo dobrze. Dość szybko wychodzimy z lasu i dzięki temu mamy możliwość podziwiać okoliczną panoramę. Pierwszy punkt widokowy na naszej trasie znajduje się na Sokolicy.

Babia Góra

Babia Góra – wykres. Źródło mapy: mapa-turystyczna.pl

Warto tu zatrzymać się na dłuższą chwilę. Idąc wyżej zaczynamy odczuwać zmianę temperatury. Pojawia się również śnieg oraz lód. Kijki trekkingowe okazują się zbawieniem. Tego dnia pogada nam dopisała, udało się nam przejść przez linie chmur dzięki czemu mieliśmy piękną panoramę Tatr na wyciągnięcie ręki. Trzeba przyznać, że widoki i wrażenia jakie mieliśmy do tej pory są niczym w stosunku do tych jakie otrzymaliśmy podchodząc na Babią.

Na samym szczycie zmagaliśmy się z wiatrem  który potęgował odczucie zimna. Zrobiliśmy szybki obiadek – pierogi z kapustką i grzybami, nacieszyliśmy oczy widokiem i po chwili odpoczynku ruszyliśmy w drogę powrotną.

Dojście do Sokolicy było dość trudne. Zmrożony śnieg utrudniał poruszanie się. Nie posiadaliśmy jeszcze kolców ani innych nakładek na buty, a samo obuwie mimo stosownego ogumienia nie dawały rady. Mimo wolnego schodzenia zaliczyliśmy dwa upadki przed dojściem do Sokolicy. Dalej było już trochę lepiej. Śnieg który topniał w ciągu dnia zaczynał zamarzać co spowodowało małe lodowisko poniżej Sokolicy i towarzyszyło nam praktycznie do samego końca. Mimo usilnych prób znów zaliczyłem glebę tym razem łamiąc kijek trekkingowy. Mimo wszystko udało się nam wrócić na parking cało i zdrowo. Pełni wrażeń i przeżyć długo rozmawialiśmy jeszcze o widokach jakie nas spotkały tego dnia. Droga do Szczawnicy minęła nam na rozmowach i planach na kolejny dzień.

 

Share the joy
  •  
  •  
  •  
  •  
  •   

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarz do “Babia Góra